SEM

Strona po filtrze już nie wraca na TOPowe pozycje

Strony, które padły po przejściu Pingwina, właściwie nie wracają już na swoje pozycje. Powiem więcej nie wracają nawet do top20 ? no, może z paroma wyjątkami albo dzięki małemu trikowi, o którym mało kto wie. I dobrze, bo jeszcze działa.

Google w całej swojej przebiegłości zrobił coś czego nikt by się nie spodziewał, wymyśliło mechanizm o nazwie Pingwin, który kosi pozycjonowane domeny, mówiąc że linki do nich prowadzące nie spełniają ich norm najwyższej jakości, choć strony, z których pochodzą, są utrzymywane od wielu lat w indeksie (dziwne, co?).


Dlaczego Google samo nie usunie do strony linków?

Genialność i przebiegłość tego mechanizmu polega na tym, że to MY sami musimy odgadnąć, które linki to te niedobre w oczach Google. Najlepsze w tym wszystkim jest tak naprawdę to, że Google samo nie wie, które linki są „niedobre” i chce żebyśmy po prostu usunęli linki pozycjonujące,  które zdobyliśmy w celu wypozycjonowania naszej witryny na topowe pozycje.  Niby dostajemy od Google  3 przykładowe linki, które są tymi „toksycznymi” w ich oczach, ale sami dobrze wiemy jakie to są przykłady, np. link z katalogu umieszczony 8 lat temu:

Czyli 8 lat temu dodając stronę do katalogu nie spodziewałbym się, że dostanę za to obecnie filtra :/ Notabene o przykładach linków wysłanych przez Google można by było napisać super artykuł 😉  Ostatnio praktycznie cały czas walczą z katalogami.

Najlepsze jednak zostawiłem na koniec. Sam pomysł Google jest genialny i sprowadza się do: usuń linki, które pozycjonują Twoją witrynę, i kup AdWords.  Wiemy już, że większość witryn po usunięciu linków nie wraca na swoje pozycje, bo jak ma wrócić skoro usunęliśmy właśnie te pozycjonujące, myśląc że usuwamy te syfiaste (choć nikt nie potrafi wskazać dlaczego właśnie te syfiaste linki wypozycjonowały domenę na topowe pozycje).
Nie wspomnę już, że znów powstał dzięki Google kolejny zawód ? „usówacz„, gdzie można dobrze zarobić na usuwaniu linków pozycjonujących. Powstała całą masa narzędzi, które wręcz oferują odkurzenie wszystkiego, co pozycjonowało witrynę.
Jedno jest pewne: po usunięciu linków witryna już nie wraca, bo w końcu usunęliśmy linki do niej prowadzące; choć pewnie będą inne głosy, ale jak zawsze w tym kraju, jak przychodzi Pingwin czy Panda, większości Polaków jest zielona.
 

Jakieś rozwiązanie?

Jeden to klasyk ? całe linki trzymam na SWL stałym i rotacyjnym (statlink i e-weblink),  żeby panować nad nimi, a gdy wpada filtr ->  wyłączam linkowanie, więc linki znikają ->  piszę przeprosiny  ->  zostajemy odfiltrowani ->  włączamy z powrotem SWL  -> i wracamy do gry.
Gorzej jeśli wcześniej zdobyliśmy całą masę stałych linków, których teraz musimy się pozbyć i spróbować powrócić na z góry upatrzone pozycje.
Poniżej pokazuje przykład powrotu na z góry upatrzone pozycje ale jestem świnia i nie powiem jak to zrobiłęm 😛

Podsumowując, jeśli byliście wcześniej BHS, a po usunięciu linków chcecie być WHS, to nie oczekujcie, że strona wróci wam na pozycje, bo takich cudów nie ma.

Previous post

Sposób na odmrożenie wyników czyli mój lodołamacz

Next post

Panda 4.1 kontra adwokat katowice

Tomasz Wieliczko

Tomasz Wieliczko

27 komentarzy

  1. 2 września 2014 at 20:50 — Odpowiedz

    No wiadomo, że nie wracają, odkreślamy gruba kreską i zaczynamy od nowa. Powinno się mieć swoje zaplecza z możliwością wypchnięcia tam swoich linków, czyli wracamy do linkowania ale od zera. to głupie ale prawdziwe i zgodne z wytycznymi ?

  2. 2 września 2014 at 20:54 — Odpowiedz

    „po usunięciu linków witryna już nie wraca”
    Ale bzdury.

  3. Krzysztof
    3 września 2014 at 09:36 — Odpowiedz

    Strona wraca po usunięciu linków. Wiadomo że jeśli usuniesz te „najsilniejsze” to odbije sie to na pozycjach. ale zawsze można je później przywrócić.

  4. 3 września 2014 at 08:52 — Odpowiedz

    Na jakiej próbie bazujesz swoje wnioski?

  5. 3 września 2014 at 08:58 — Odpowiedz

    @Mariusz
    Wszystko zależy od tego ile linków zostało usunięte i jak mocne są te, które zostały. Jeśli pozycjonuje się czysto BHS i żeby zdjąć filtr trzeba wywalić 90% linków to wiadome, że witryna nie wróci. Ale jeśli uda się się to zrobić w taki sposób aby ocalić dużo linków to jest szansa, że wróci szczególnie jeśli to co zostało jest dobrej i bardzo dobrej jakości. W Polsce jest ten problem, że często osoby zdejmujące filtr potem nie pozycjonują danej strony i po prostu nie zależy im na jakości „odfiltrowania” nie starają ocalić jak największej ilości linków.
    Dodatkowo jest też taki aspekt jak oznaczenie/blokada domeny w serpach. Czasami jest tak że strony się nie da po prostu ruszyć nawet po zdjęciu filtra bo coś jest z domeną „nie tak”. Najgorsze jest to, że google stosuje „oflagowania” bądź też niewidoczne blokady na niektórych stron, z którymi praktycznie nie da się walczyć w żaden sposób,a w szczególności jak strona oberwała pingwinem… Gdyby tak nie było to 301 nie byłaby skuteczna w wielu przypadkach.
    Poza tym trzeba pamiętać o tym, że jeśli dana strona była przed pozycjonowaniem na pozycjach typu 60-80 w trakcie pozycjonowania wbiła się na swoje frazy do top 10, a filtr sprawił, że jest 100+ natomiast po zdjęciu filtra wraca do 30-50 to dla mnie znaczy, że jest dobrze i są podwaliny do tego żeby walczyć.

  6. 3 września 2014 at 09:26 — Odpowiedz

    Zgadzam się z Mariuszem. Mam przypadki powrotu po dwóch filtrach. Była a pozycji 1 a obecnie jest na 2. Wszystko zależy od umiejętności i doświadczenia seowca zdejmującego linki po filtrze.

  7. Mariusz
    3 września 2014 at 09:38 — Odpowiedz

    Panie Wieczorek to specjalistów o jakich Pan mówi na pewno nie ma w Pana firmie tzn Synerway bo pod frazami na jakie się pozycjonujecie nie można Was znaleźć dlaczego ?

  8. Wedro
    3 września 2014 at 12:15 — Odpowiedz

    Co ma Pingwin do powiadomień ręcznych? 😉
    Z Pingwina się nie wychodzi, opisywana tu metoda na Pingwina nie działa. Na ręczny – jak najbardziej, z powodzeniem stosuję 🙂

  9. 3 września 2014 at 12:22 — Odpowiedz

    Strona w filtrze za linki, zmiana treści na stronie (optymalizacja treści), zmiana struktury strony, ściągnięcie linków, dodanie kilku silniejszych linków z wiarygodnych źródeł . Efekt strona w TOP 3-5 dla kilkunastu fraz . Czyli tam gdzie nawet nie była przed filtrem.

  10. 3 września 2014 at 12:47 — Odpowiedz

    Przecież te linki, które Google podaje w odpowiedzi na nasze RR to tylko przykładowe linki PROWADZĄCE do naszej strony. To NIE SĄ przykładowe linki łamiące ich wytyczne. Jak pokazuje historia, wystarczy nieraz usunąć kilka procent linków przychodzących, aby udało się wyjść z filtra.
    Marek

  11. Tomku grzeszniku...
    5 września 2014 at 02:05 — Odpowiedz

    „albo dzięki małemu trikowi, o którym mało kto wie. I dobrze, bo jeszcze działa.” oj Tomek, Tomek – naprawdę myślisz, że ktoś jeszcze wierzy, że umiesz coś więcej niż dodanie strony do weblinka? 😀

  12. 5 września 2014 at 10:25 — Odpowiedz

    Raz strona wraca, raz nie wraca. Zawsze może być na stronie algo. Nikt chyba nie powie, że ma 100% skuteczności w ściąganiu filtrów z efektem powrotu sprzed kary 😛

  13. Marcin
    6 września 2014 at 20:51 — Odpowiedz

    Filtr zniknął wg danych z GWT, ale dalej zostawiacie słabe linki które obniżają pozycję. Wielokrotnie udało mi się przywrócić stronę po filtrze na poprzednie pozycje i jest to do zrobienia bez żadnych dziwnych sztuczek. Trzeba dobrze usunąć szkodliwe linki i to cały SEKRET.

  14. 10 września 2014 at 09:12 — Odpowiedz

    Nie zgadzam się z tym iż strona po filtrze nie może powrócić na Topowe frazy. Pozycjonuję kilka stron z czego 5 miało filtry. Udało się je dosyć szybko usuwając tylko te złe linki w efekcie czego po krótkim linkowaniu wartościowymi stronami, strona zaczęła powoli piąć się w górę i powróciło do topów. Nie są to top1 ale top10. Wszystko zależne jest od umiejętności pozycjonera jak i sposobów. No i oczywiście trzeba mieć szczęście bo może strona nie wrócić a może wrócić, wszystko zależy od szczęścia i humoru wujka google 🙂

  15. 11 września 2014 at 15:02 — Odpowiedz

    Czyli w sumie po co ten ostatni screen?

  16. 12 września 2014 at 18:38 — Odpowiedz

    Wniosek z tytułu wpisu chyba tylko po to, aby coś napisać….
    Zamiast pisać cokolwiek, z krzykliwymi nagłówkami, sugeruję opierać się bardziej na faktach.
    Jest takie powiedzenie, zgodnie z którym wyznaje się zasadę, że „nieważne jak o mnie mówią ważne, aby … o mnie mówili”
    Nie wiem, drogi autorze, ale mi byłoby wstyd pisać u siebie na blogu takie głupoty – tym bardziej, że firmujesz szkolenia swoim nazwiskiem. Generalizowanie od kogoś, kto szkoli ludzi z zakresu SEO, nie buduje wiarygodności, ba – podkopuje ją i to mocno.
    BTW – napiszę jutro pewnie u siebie wpis obalający „bajkę” z tytułu.

  17. Paweł
    13 września 2014 at 20:15 — Odpowiedz

    Myślałem, że filtr zdjęty podnosi pozycje, a tu widze kicha..
    Dzięki za kolejny fajny wpis 🙂

  18. Paweł
    13 września 2014 at 23:27 — Odpowiedz

    Myślałem, że filtr zdjęty podnosi pozycje, a tu widze kicha..
    Dzięki za kolejny fajny wpis 🙂

  19. 19 września 2014 at 09:25 — Odpowiedz

    Bez przesady, po jakimś czasie rozsądnego linkowania wróci tam gdzie być powinna. Oczywiscie jeśli przeprowadzimy solidną czystkę. Nie ma co straszyć świeżaków, filtr to nie zawsze koniec przygody, a wręcz jej początek 😉

  20. 19 września 2014 at 10:51 — Odpowiedz

    Jakby nie wracała na TOPowe pozycje to nikt by się nie oferował z usługami wyciągnięcia strony z filtra, nikt by też nie usuwał linków – to chyba logiczne?

  21. 22 września 2014 at 00:01 — Odpowiedz

    Jeśli strona była „przelinkowana” to usunięcie części linków nie powinno jej zaszkodzić w sensie niższych pozycji

  22. Jaromski P.
    26 września 2014 at 15:04 — Odpowiedz

    Filtr zniknie, ale zapis w rejestrze zostanie. jest podwójna wrażliwośc Google na coś takiego jak ponowne naryuszenie zasad.

  23. inego
    1 października 2014 at 15:51 — Odpowiedz

    Odnośnie banów filtrów itp. Ja spotkałem się z nieuczciwymi sposobami wmówienia klientom, że mają Bana i to nie raz otóż robią w robot.txt disallow i mówią klientowi, że ma bana. MASAKRA

  24. Marek
    12 grudnia 2014 at 23:06 — Odpowiedz

    Sieć tętni tysiącami teorii o dobry i złych działaniach w seo. Niestety można się tylko domyślać, że to co jest dzisiaj dobre, za jakiś czas uznane zostanie przez G za „niewłaściwe”. Jeśli naturalne linki zaczęłyby zagrażać interesowi adwordsa to czy będą dalej akceptowane ? Kto wie może za jakiś czas witryny www i sklepy internetowe będziemy włącznie wynajmować u G aby były widoczne w internecie – a inne nie będą miały racji bytu no chyba że pisane dla rodziny lub grupy znajomych.

  25. Radosław
    9 czerwca 2015 at 15:16 — Odpowiedz

    Coś co działało 8 lat temu nie musi byc skuteczne teraz. W pozycjonowaniu akurat to z tego co widze trendy zmieniaja sie co 3 lata – co oznacza, ze teraz cos dziala a w przyszlosci bedzie bezuzyteczne.

  26. 18 grudnia 2015 at 09:10 — Odpowiedz

    Zgadzam się teraz z SEO jest coraz trudniej 🙁 Szkoda gadać ale nie wiem czemu ludzie tego nie rozumieją kiedyś były inne czasy. I inaczej się robiło wszystko !

  27. 27 listopada 2017 at 19:50 — Odpowiedz

    Wiadomo, wyszukiwarka wprowadza takie zmiany aby więcej zarobić. Widziałem zaplecza, które wyglądają jak katalogi, tylko że nie można samemu tam nic dodać nie będąc właścicielem. Czemu z tym nie powalczą?

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *